Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/auxilio.na-ogien.lomza.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
Camryn. To za nią powinien tęsknić w rzadkich chwilach

Czyżby nadszedł moment przełomowy?

Camryn. To za nią powinien tęsknić w rzadkich chwilach

-Chcę mieć Amy i Mikeya na oku. Idziesz z nami, Lizzie?
- Liz, nie wiem, jak mam ci dziękować. Nie mam pojęcia, co bym zrobił, gdyby nie...
całymi godzinami. Ale dla mnie to wszystko za mało.
- Jasne, szefowo - odpowiedział, machając do niej ręką. - Wyglądasz na padniętą.
- Czy to ten list? - spytał.
Ale to, co ujrzał w salonie, sprawiło, że o nim zapomniał.
- Cześć, Liz.
ROZDZIAŁ PIĄTY
Uśmiech Marka był prawie niezauwaŜalny.
- Słucham? Och, przepraszam... Zamyśliłam się na chwilę.
migoczący Ŝar w kominku. Poprzedni dzień był ciepły, ale noc przywiała chłodne
dwukrotnie zerwać, jednak za każdym razem robił wielką aferę
zmylił go, bo chwilę później wyraźnie odetchnął z ulgą.
- Ależ... ale ja... - wyjąkała dziewczyna, nie wiedząc, czy śmiać się, czy płakać. Proszono ją, by zamieszkała pod tym samym dachem, co jej niedoszły narzeczony!

żonę. Tę, która zaginęła. Porwała ją twój a przyjaciółka, ta, która cię wynajęła. – W jego

Po raz kolejny Melinda Jaskiel trzymała jego los w swoich rękach.
New Age – kryształy, przedmioty religijne, książki o wudu, różańce, miniaturowe łebki
– A jakie to ma teraz znaczenie?
wódkę i wściekam się, że nie mam oliwek. A zresztą... co tam. Wlewam kroplę wermutu,
przeciwsłoneczną, cisnął ją na tylne siedzenie, włączył silnik, ustawił klimatyzację i wyjechał
czasu, coraz szybciej, szybciej, aż dochodzimy do teraźniejszości. Oto najnowsze zdjęcia jego
ciałach; dziewczyny oszołomiono, podduszono paskiem, a potem zamordowano wstążką, w
zażywa pigułek antykoncepcyjnych. Zazwyczaj to on dbał, by do niczego nie doszło, ale
Chudy palec nerwowo błądził wokół ust. – Nie miała dzieci, w każdym razie nigdy o nich nie
niewypowiedziane oskarżenie.
rozkoszowała.
jej wysłuchać?
powoli, aż dostrzegł miejsce, w którym ktoś przeciął metalową siatkę. Prześlizgnął się przez
jedno z drugim i wszystko by popsuły. A tak, policja podejrzewa twojego męża.
- Musimy... musimy ją znaleźć - powiedział. - Caitlyn... musimy ją znaleźć, zanim będzie za późno. - Zgoda. - Reed spojrzał na policjantów. - Chodźmy. Zanim zostanie popełnione kolejne morderstwo. A pan niech wsiada do samochodu. - Ale... - Proszę nie dyskutować. - Spojrzał na olbrzymiego policjanta, który skuł Adama. - Zostań z nim i wezwij posiłki. Potem, zanim przeklęty psycholog zdążył zaprotestować, ruszył z Sylvie i Montoyą do tonącego w ciemnościach domu. Unosił się w nim zapach śmierci. Usłyszeli muzykę, jakąś dziwną piosenkę. Reed miał złe przeczucia, coraz gorsze w miarę jak zaglądał do kolejnych ciemnych pomieszczeń. Weszli po schodach na górę i przez otwarte drzwi do sypialni. - Skurwysyn. Pierdolony skurwysyn - wyrzuciła z siebie Morrisette, patrząc na łóżko. Po ciałach posypanych czymś białym, chyba cukrem, pełzało robactwo. - Sukinsyn. - Montoyą zacisnął usta w wąską kreskę. Chyba nie po raz pierwszy widział taką scenę. Gdy Morrisette rozpoznała Sugar i Cricket Biscayne, najpierw zaniemówiła, a potem zaklęła tak siarczyście, że gdyby musiała wrzucić za to pieniądze do skarbonki, nie wypłaciłaby się do końca życia. - Co za chory sukinsyn?! - zapytała. - Cukier i świerszcze. Takie miały przezwiska... o Boże, wykończmy tego świra. - Najpierw musimy go znaleźć. Albo ją - powiedziała Reed. - Wezwijcie ekipę do zabezpieczenia śladów. - Wyjrzał przez okno w ciemną noc. - Chodźmy. Jeszcze nie skończyliśmy. Może znajdziemy więcej ciał. - Jezu - wyszeptała Morrisette. - Albo zabójcę - dodał Montoyą. - Racja. Chodźmy. Może uda nam się znaleźć Caitlyn Bandeaux. - Jeśli nie jest za późno - wyszeptała Morrisette i Reed ze zdumieniem zobaczył, że kreśli na piersiach znak krzyża. - To ona mogła to zrobić - przypomniał im trzeźwo Reed. Kto to, do diabła, wie? Adam Hunt uważa, że Caitlyn ma rozdwojoną osobowość. To wiele wyjaśniało, ale Reed nie był do końca przekonany. To jakiś psychologiczny bełkot. Jedno, co wiedział, to to, że Caitlyn może być morderczynią. Albo ta druga, która kryła się pod tą samą postacią. Ta druga mogła być też wygodną wymówką. Dopóki nie znajdzie Caitlyn Montgomery Bandeaux, nie będzie niczego przesądzał. W głowie jej wirowało, zawieszona między życiem a śmiercią raz była Caitlyn, raz Kelly. Leżała na biurku w białym pokoju. Jaskrawe lampy fluorescencyjne oświetlały podłogę wyłożoną płytkami i przykrytą brezentem.

©2019 auxilio.na-ogien.lomza.pl - Split Template by One Page Love